Zanzibar to wyspa, na której wybór hotelu ma większe znaczenie niż gdziekolwiek indziej w ofercie czarterowej. Nie chodzi o gwiazdki ani o wyżywienie, tylko o to, po której stronie wyspy stoi budynek.
Dlaczego strona wyspy decyduje
Wokół Zanzibaru występują bardzo duże pływy. Na wschodnim wybrzeżu różnica między przypływem a odpływem jest na tyle znaczna, że przez kilka godzin dziennie morze cofa się daleko od brzegu, odsłaniając płaskie dno z kałużami, wodorostami i skałami.
To nie jest awaria ani wyjątkowy dzień. Tak jest codziennie, dwa razy na dobę, przez cały rok. Zdjęcia w folderach są robione przy przypływie.
Na północnym krańcu wyspy, w rejonie Nungwi i Kendwy, ukształtowanie dna i brzegu sprawia, że wpływ pływów jest niewielki i do wody da się wejść o dowolnej porze. To jedyna część wyspy, o której można to powiedzieć bez zastrzeżeń, i dlatego hotele są tam droższe.
Jeżeli w twoim wyobrażeniu wakacji jest scena „wychodzę z pokoju i wchodzę do morza", zarezerwuj północ. Jeżeli akceptujesz rytm wyznaczany przez wodę, wschód da ci szersze plaże, mniej ludzi i niższą cenę.
Kurorty
Nungwi — najbardziej rozwinięty kurort wyspy, z restauracjami, barami, nurkowaniem i życiem wieczornym. Bywa gwarny.
Kendwa — kilka kilometrów dalej, spokojniejsza wersja tego samego: szeroka plaża, kąpiel niezależna od pływów, mniej zabudowy.
Kiwengwa i Pongwe — wschodnia część północnego wybrzeża. Duże kompleksy all inclusive, ładne plaże, pływy odczuwalne, ale łagodniejsze niż na południowym wschodzie.
Paje i Jambiani — wschodnie wybrzeże. Tu pływy są największe, a wiatr najsilniejszy. Paje jest jednym z najlepszych miejsc do kitesurfingu na świecie i to jest tam główny powód przyjazdu. Klimat jest luźny, hostelowo-plażowy, ceny niższe.
Michamvi i Pingwe — na półwyspie zamykającym zatokę od południa, spokojniej i bardziej kameralnie.
Stone Town — nie jest kierunkiem plażowym, ale jest miejscem, w którym warto spędzić noc albo dwie na początku lub na końcu pobytu.
Stone Town
Historyczne centrum miasta Zanzibar to gęsta plątanina wąskich uliczek z architekturą łączącą wpływy arabskie, indyjskie, perskie i afrykańskie. Charakterystyczne są rzeźbione drewniane drzwi, z których każde mają własny wzór i znaczenie.
To również miejsce o ciężkiej historii: Zanzibar był jednym z głównych ośrodków handlu niewolnikami w Afryce Wschodniej, a upamiętnienie dawnego targu jest jednym z najmocniejszych punktów na wyspie. Wizyta tam zmienia sposób, w jaki patrzy się na resztę miasta.
Wieczorem w ogrodach nad wodą rozstawia się targ jedzenia. Bywa bardzo turystyczny, ale atmosfera jest prawdziwa.
Poza plażą
Wycieczka przyprawowa — plantacje goździków, wanilii, cynamonu i muszkatołowca. To one dały wyspie historyczne znaczenie i do dziś są jej symbolem. Wersje turystyczne bywają przesłodzone, ale sama plantacja jest prawdziwa.
Las Jozani — jedyny większy las na wyspie i najpewniejsze miejsce, żeby zobaczyć gerezankę rudawą, niewielką małpę występującą wyłącznie na Zanzibarze i nigdzie indziej na świecie.
Nurkowanie i snorkeling — rafy wokół Mnemba na północnym wschodzie należą do najlepszych w regionie. Przy odrobinie szczęścia trafia się na żółwie i delfiny.
Prison Island — wysepka naprzeciw Stone Town z kolonią olbrzymich żółwi lądowych.
Zachody słońca z łodzi dhow — banalne w opisie, trudne do przecenienia na miejscu.
Dla kogo
Dla osób, które chcą oceanu i czegoś więcej niż kurortu: wyspa ma własną kulturę, kuchnię i historię, a nie tylko hotele.
Dla nurków i snorkelujących.
Dla kitesurferów — wschodnie wybrzeże jest kierunkiem samym w sobie.
Dla kogoś, kto dołącza kilka dni plaży do safari na kontynencie. To jest klasyczne i bardzo dobre połączenie.
Dla kogo NIE
Dla kogoś, kto nie sprawdzi pływów i nie zaakceptuje ich rytmu.
Dla osób oczekujących europejskiego standardu infrastruktury: prąd bywa przerywany, drogi są złe, a rozrzut jakości hoteli jest bardzo szeroki.
Dla kogoś, kto chce wakacji bez formalności i profilaktyki zdrowotnej.
Dla rodziny szukającej płytkiego, spokojnego wejścia dla malucha o dowolnej porze dnia — poza północą wyspy to nie zadziała.
Praktycznie
Poza plażą hotelową obowiązują lokalne normy obyczajowe. W Stone Town i we wsiach oczekuje się zakrytych ramion i kolan. To nie jest kwestia uprzejmości, tylko czytelnego sygnału, że się je rozumie. W czasie ramadanu lokale gastronomiczne bywają w ciągu dnia zamknięte, a od turystów oczekuje się, że nie będą jeść i pić ostentacyjnie w miejscach publicznych.
Wjazd na Zanzibar wymaga obowiązkowego ubezpieczenia Zanzibar Insurance Corporation. Żadna polisa kupiona w Polsce go nie zastąpi — inne ubezpieczenia nie są akceptowane, a jego brak może skończyć się odmową wjazdu na wyspę. Obejmuje pobyt do 92 dni i kupuje się je wyłącznie u ZIC. Zwykłe ubezpieczenie kosztów leczenia i tak jest potrzebne osobno.
Ruch jest lewostronny, drogi wąskie, a przejazd z północy na wschód potrafi zająć więcej czasu, niż sugeruje mapa. Transfery z lotniska trwają od kilkudziesięciu minut do ponad półtorej godziny. Żeby samodzielnie prowadzić na Zanzibarze, poza polskim i międzynarodowym prawem jazdy potrzebne jest jeszcze lokalne zanzibarskie, które załatwia wypożyczalnia.
Zanzibar ma odrębną kontrolę paszportową i celną, mimo że wiza obowiązuje na całą Tanzanię. Przy przelocie albo przeprawie z kontynentu warto mieć przy sobie potwierdzenie szczepienia przeciw żółtej gorączce — bywa sprawdzane właśnie na tej trasie, choć przy przylocie z Polski samo szczepienie nie jest wymagane.
Woda z kranu nie nadaje się do picia. Repelent, filtr przeciwsłoneczny o wysokim faktorze i obuwie do wody na rafowe dno to trzy rzeczy, których najczęściej brakuje.
Dolar amerykański jest szeroko akceptowany, ale banknoty starszych roczników bywają odrzucane.
Co dalej
- Tanzania — przewodnik na wakacje — wjazd, zdrowie, safari i sezon
- Jak wybrać dobry hotel — na Zanzibarze decyduje strona wyspy
